piątek, 30 sierpnia 2013

Głupawka w stajni ;p

Wczoraj byłam na koniach, z Julią i Agatą. Julia jeździła, a Agata robiła zdjęcia.  Po jeździe Julia pojechała, a ja z Agatą zostałam dłużej. Czyściłyśmy inne konie i robiłyśmy sobie głupie fotki xD Na serio odwalało nam i to zdrowo!

Zdjęcia z jazdy.
Do jest Axel. Poznajcie go. Axel ma przezwisko Rudy.
Chyba nikt mu nie mówi Axel, tylko Rudy <3
 
Rudziakowi wyrosły rogi ;p
 
 
 
 
 
Galoping :D
video
 
 
 
Gimnastykujemy się :D
 
 

Wracamy już sobie do stajni. I zaczynają się odpały! <3
 
Gdy wszyscy już sobie pojechali, zostałyśmy tylko we dwie, zrobiło się wesoło ;D wygłupy na pastwisku, w boksach, w stajni i wszędzie!

Wielki buziak w nagrodę!
Jestem se koniem xD



Odpał na pastwisku...
video
                                                      Jeżdżę sobie na Agacie....
video
                                                  ...I Agata jeździ na mnie XD

                                                                                                      /Ola

piątek, 16 sierpnia 2013

30 day crunch challenge

Już chyba z milion razy obiecałam sobie, że schudnę. Nigdy nie potrafiłam dotrzymać tej obietnicy. Ale znalazłam w necie "30 day crunch challenge " i postanowiłam spróbować. Mam nadzieje, że tym razem będzie inaczej... Zaczynam od jutra. A wygląda to tak:
Życzcie mi powodzenia ;)
           /Ola
 

niedziela, 11 sierpnia 2013

OMG *_*

PACZCIE CO MI KUZYNKA ZROBIŁA <3 *_*
Ty i Justin właśnie się kłócicie. Nigdy nie kłóciłaś się z nikim bardziej niż teraz właśnie z nim. Byłaś w jego mieszkaniu, bo on zaprosił Cię do siebie na noc, a teraz oboje staliście, darliście się na siebie i płakaliście.
"PRZESTAŃ BYĆ TAKA GŁUPIA, [T.I.]!" krzyknął Justin
"Więc to ja jestem głupia?" odkrzyknęłaś. Oboje staliście w salonie, ale Ty poszłaś po swoje buty i kurtkę. On poszedł za Tobą.
"PIEPRZ SIĘ! TAK CZY OWAK JUŻ CIĘ NIE CHCĘ!" krzyknął, a Ty wzięłaś swoją kurtkę.
"Świetnie! To koniec! Teraz jesteś szczęśliwy?!" krzyknęłaś na niego i wyszłaś z jego domu trzaskając drzwiami. Nie mogłaś przestać płakać. Czy to koniec?
Pół godziny później, leżałaś w swoim pokoju, płacząc. Mieszkałaś sama, a jedynymi osobami, które miały klucz do Twojego mieszkania był Justin i Ty sama. Następnego dnia ktoś nagle zadzwonił do drzwi. Udawałaś, że nie ma Cię w domu, nie chciałaś się z nikim widzieć. Po kilku sekundach milczenia, ktoś krzyknął.
"[T.I.]!" usłyszałaś. To był głos Christiana 
. On był jednym z najlepszych przyjaciół Justina. Wyszłaś ze swojego pokoju i zeszłaś na dół.

"Co?" powiedziałaś ze łzami w oczach.
"Aw, [T.I.]!" powiedział przytulając Cię.
"Dzięki Christian..." powiedziałaś i zaprosiłaś go do salonu. On zazwyczaj nie przychodził do Ciebie do domu, więc ta wizyta musiała być naprawdę ważna.
"Co jest?" zapytałaś i przetarłaś łzy z twarzy.
"To  Justin..." powiedział, patrząc martwym wzrokiem na podłogę.
"Skończyłam z nim" powiedziałaś zimno, patrząc przed siebie.
"Wiem, że wciąż go kochasz, i wiem też, że on kocha Ciebie. To nie może być koniec" powiedział, przenosząc wzrok na Ciebie.
"Ale to on chciał to skończyć i mi to wystarczy" broniłaś się.
"Miałaś walczyć!" powiedział nieco głośniej.
"Rozmawiałem z nim. Był bardziej rozdarty niż Ty. Nie może uwierzyć w to, co zrobił w nocy..." powiedział.
"Martwię się o Ciebie i  Justina..." kontynuował.
"Nie wierzę Ci" powiedziałaś i wstałaś. On również się podniósł.
"Włącz telefon. Dostaniesz niespodziankę" powiedział zanim wyszedł.
Zamknęłaś za nim drzwi i spojrzałaś na telefon. Włączyłaś go i usiadłaś na łóżku.
'16 Nieodebranych połączeń i 50 wiadomości' wszystko od  Justina.
Leżałaś na łóżku, a łzy znowu zaczęły spływać po Twoich policzkach. Nie wiedziałaś co robić. Leżałaś i wpatrywałaś się w telefon. Nagle zadzwonił telefon. To  Justina. Odebrałaś.
"Halo? Kochanie?" usłyszałaś jego głos. Płakał.
"Co?" zapytałaś. Nie mogłaś powstrzymać się od płaczu. Miałaś motylki w brzuchu słysząc jego głos. To było niesamowite co on robił dla Ciebie i jak na Ciebie działał.
"Tak mi przykro... Proszę, wróć do mnie..." powiedział. Można było usłyszeć, że próbował ukryć fakt, że płakał.
"Ja... Nie wiem,  Justina" powiedziałaś, a Twój głos się załamał.
"Kochanie proszę, nie płacz... Ciiii" wyszeptał.
"Mogę przyjść? Proszę..." zapytał zdenerwowany.
"Proszę przyjdź,  Justina... Nie chcę żeby to się skończyło" płakałaś.
"Będę u Ciebie za 5 minut" powiedział i słychać było, że już był na zewnątrz.
5 minut później usłyszałaś otwieranie drzwi. Podniosłaś się z łóżka, a kiedy zobaczyłaś  Justina  podbiegłaś do niego. Wskoczyłaś w jego ramiona, on Cię mocno przytulił i gładził po włosach.
"Kocham Cię" szepnął. Widać było, że w drodze do Ciebie płakał. Jego policzki były jeszcze wilgotne. Twoje też. Stanęłaś na podłodze. Jego ręce leżały na Twoich policzkach, a Twoje dłonie na jego piersi. Trzymałaś jego koszulkę w rękach.
"Przepraszam, kochanie... To co powiedziałem wczoraj nic nie znaczy. Nadal Cię bardzo kocham i to się nie zmieni" szepnął. Staliście od siebie tylko kilka centymetrów.
"To nie Twoja wina  Justin... Ja też przepraszam" szepnęłaś.
"Nie możemy po prostu usunąć tej nocy z naszych myśli i kontynuować to co było?" zapytał.
"Tak..." szepnęłaś i skinęłaś głową.
"Dziękuję" uśmiechnął się i przyciągnął do siebie. Pocałował Cię delikatnie, ale namiętnie. To był najbardziej niesamowity pocałunek jakim chyba Cię kiedykolwiek obdarował. Nie mogłaś się przestać uśmiechać.
"Lubię gdy to robisz" powiedział. Odsunęłaś się lekko od niego.
"Co robię?" zapytałaś zdezorientowana.
"Uśmiecham się gdy Cię całuję" powiedział, lekko się uśmiechając.
Poszliście do sypialni. Leżeliście wtuleni w siebie, a Ty zasnęłaś w jego ramionach. Następnego dnia obudziłaś się obok niego. Patrzył na Ciebie, a na jego twarzy pojawił się uśmiech gdy odwróciłaś się twarzą do niego. Byłaś najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie pozwolisz żeby ktoś ci go odebrał.

The Butterfly Project

Hej ;*
Dużo ostatni sie mówiło o tym. 
Na czy to polega?
Otóż na tym, że pomaga się ludziom z problemami samokaleczaniem sie. Chociaż ja się nie tnę, ale chce wesprzeć tą akcję, i mam nadzieją, że coraz więcej ludzi bedzie też ją wspierało. :)

Z zasady tego są proste :)

1. Kiedy czujesz, że chcesz się pociąć, weź marker lub długopis i narysuj motyla na skórze, w miejscu gdzie występuje samookaleczenie.
2. Nazwij motyla imieniem ukochanej osoby lub kogoś kto jest dla ciebie na prawdę bardzo ważny. 
3. Nie zmywaj swojego motyla (nie ma mowy o szorowaniu).
4. Jeśli potniesz się zanim motyla już nie będzie na twojej ręce to umiera. Jeżeli nie potniesz się to żyje. 
5. Jeśli masz więcej niż jeden, najmniejsze cięcie zabija je wszystkie.
6. Inna osoba może narysować motyla na tobie. Te motyle są wyjątkowe. Dbaj o nie. 

7. Nawet jeśli się nie tniesz, nie krępuj się narysować jakiegokolwiek motyla, aby pokazać swoje poparcie. Jeśli to zrobisz nazwij go imieniem kogoś kto teraz cierpi lub kogo chcesz wspierać. Pokaż mu go lub powiedz mu o tym. To może pomóc. 
(Nie mam talentu do rysowania motyli xd)
                          /Ania :)

piątek, 2 sierpnia 2013

I po wczasach ;(

No hej :*
  Od mojego przyjazdu minął już prawie tydzień, ale jakoś nie było czasu żeby coś napisać :)
Jest tego tyle, że nie wiem od czego mam zacząć... ale chyba zacznę od początku.
  Na plaży było super<3 Morze było baaardzo ciepłe jak na Bałtyk, a pogoda nam się trafiła nieziemska! Cały tydzień upały i upały, tylko w dzień wyjazdu padało :D
                                                               Tata fotograf ;p
                                   

Skakanie przez fale zakończyło się odartym kolanem przez kamienie ;(
Razem z tatą i mamą zbudowaliśmy zamek <33


Jechaliśmy też na bananie :D

                                                 I wieczorne spacerki plażą <3
Wieczorami w pubie 'Chatka Zagratka' odbywało się karaoke. Byliśmy raz. Razem z mamą śpiewałam "Szarpany" od Golec uOrkiestra ;p

Chatki Zagratki pilnował zarąbisty i meeegaaaa przystojny  ochroniarz.
Mój nowy chłopak :D
Na obiady chodziliśmy do różnych smażalni, ale najczęściej na rybę do smażalni Merlin lub do Złaziska. Ja akurat jadłam mirunę w cieście. PYYCHAA <3



Zachody słońca były PRZEPIĘKNE! Co jeden to inny! Raz słońce zachodziło do morza, raz za chmury, ale zawsze cudownie<3








 Razem z bratem byliśmy na gokartach. Zapieprzaliśmy po całych Łazach :D 
Codziennie wieczorem wychodziłam sobie na miasto, na lody, gofry, koktajle...
Można było też grać w Ping-ponga :D
Trochę niefajnie że już się skończyło, ale też cieszę się że już jestem w domu. ;p
Byłam też w Łazach i to w tym samym miejscu, gdy miałam 9 miesięcy i dwa lata :) Teraz byłam tam trzeci raz, ale z chęcią pojadę czwarty...
                        /Ola